Opinia otrzymana od autorki bloga arora.pl

 

Mia cały czas jeździła Cameleonem (opisałam go na moim ogólnym blogu, który po mału przestaje istnieć TUTAJ, lecz parę miesięcy temu stwierdziliśmy z mężem, że trzeba kupić coś mniejszego, lżejszego na wypady do galerii handlowych oraz na wiosnę i lato. Wybór padł na Bugaboo Bee+.

Początkowo trochę sceptycznie byłam nastawiona. Wózek wygląda trochę dziwnie, siedzisko nie jest kubełkowe, kółka małe... Ale... Jak tylko zaczęliśmy nim jeździć zakochałam się! :) Mii też się podoba.

 

Mimo małych kółek i lekkiego stelaża Bee bardzo dobrze radzi sobie w terenie. Wiadomo, może na piaszczystej plaży nie pojedzie tak jak wózki terenowe (w końcu jest to lekka spacerówka), ale na zwykłej polnej drodze, kostce brukowej czy w miarę równej leśnej dróżce daje radę. Pewnie dzięki amortyzacji w kołach (po wjechaniu w dziurę wyskakują z niej). Wózek można prowadzić jednym palcem, wręcz sunie po drodze.

Składa się bardzo prosto i szybko do małych rozmiarów. Bez problemu mieści mi się w górnej części bagażnika w sportowej Corsie D 3-d.

 

Ostatnio w pszczółce najbardziej zachwyca mnie letnia budka (kupiłam od razu z wózkiem). Nie dość, że jest wentylowana, przedłużana to jeszcze ma wmontowaną moskitierę (...).

W komplecie z wózkiem jest też folia przeciwdeszczowa.

 

Inne zalety: siedzisko można montować zarówno przodem do rodzica jak i przodem do świata, rozkłada się na płasko co ma znaczenie przy wożeniu mniejszych niemowląt lub podczas snu. Siedzenie jest regulowane - oparcie można wydłużyć w górę dla wyższego dziecka, a dolną część siedziska można wysunąć. Na zdjęciu dolna część jest właśnie wysunięta, dzięki czemu Mii nóżki podczas snu nie opadają w dół. :) A jak nie śpi dolną część wsuwamy i nogi ma oparte o podnóżek (...).

 

Ogromną zaletą dla mnie jest też to, że akcesoria od Cameleona również pasują do Bee. Dzięki czemu śpiworek, uchwyt na kubek czy wkładkę mogę używać na zmianę w obu wózkach (Cameleon teraz używany jest tylko podczas wypadów w trudny teren oraz wróci do łask na zimę).

 

Wady? Widzę tylko jedną, no może dwie - głośne składanie i rozkładanie budki oraz dość mały kosz na zakupy (mniejszy i gorzej zabezpieczony niż w Cameleonie). Początkowo wydawało mi się, że będzie nam przeszkadzał też brak pałąka, ale okazało się, że jest on zbędny. Zamiast niego kupimy pewnie w najbliższym czasie tackę. :)

 

Ogólnie jak tak sobie myślę o wózkach to, gdybym teraz miała jakiś kupić to byłby to na pewno Bugaboo. Ale zamiast Cameleona3 kupiłabym Buffalo (niestety nie było go jeszcze w sprzedaży jak się Mia urodziła), a jako lekka spacerówka zostałby Bee+.

 

 

 Bugaboo Bee i  Mia  

Opinia pochodzi z bloga arora.pl